No i zaczęło się ;< Weszłam w całkowite życie głównie samą szkołą. To odrób, tamto odrób, tego się naucz, a to sobie przypomnij. A i jeszcze na tą lekcję trzeba przynieść to, a na inną tamto. Kartkówki, sprawdziany, odpowiedzi i te pierdoły. Nic, tylko to w głowie. Nawet w weekend. Bez przesadyzmu, no nie.
Ale za to klasa się integruje. Tak, jest coraz przyjemniej i zaczyna mi się podobać. Nie jest ta sztywno i w ogóle. Wczorajsze 'sprzątanie świata' nas trochę zbliżyło, a niedługo zapowiada się wycieczka do Łeby na wydmy, to już w ogóle, miło. Fajnie, że już od początku jakieś wycieczki. Może będzie ich więcej niż w gimnazjum, a raczej na pewno. Bo w gimnazjum to aby jakaś wycieczka była, to jedna na rok, może, niekoniecznie.
Ogólnie rzecz biorąc żyje szkołą, wszystko inne musi odejść na dalszy plan.
Np. mama ma urodziny 22 września, a ja nie mam dla niej jeszcze prezentu. HELP! Gdybym ja wiedziała co jej dać.. Jeśli ja nie wiem co zrobić na prezent to masakra, a na dodatek, nawet nie mam ochoty robić jakiegokolwiek prezentu. Czyli coś jest nie tak, bo Panna Karolina uwielbia robić prezenty. A teraz, zwyczajnie mi się nie chce. Więc aj hev e problem, no nie.
A jeszcze poza tym to czuje się jak jedna wielka beczka i nie potrafię się zmobilizować do ćwiczenia. Przytyłam ;O. Całe wakacje nie robiłam nic konkretnego z ćwiczeń, więcej jadłam niż spędzałam czas aktywnie. No i mam teraz nauczkę -.- Najgorsze jest to, że nie bardzo nawet mam kiedy zadbać o swoją kondycję. Przydałby się jakiś fitness czy coś. Liczę na to, że zdążą na czas wybudować basen, to już za jakieś yy, chyba półtora miesiąca, skorzystam z jego usług. Godzinka dziennie pływania nigdy nie zaszkodzi i chyba znajdę jakoś czas, a przy okazji połączę przyjemne z pożytecznym. Bo co jak co, ale w ogóle nie chce mi się siadać na stacjonarny rowerek, niestety ;< Nie wiem jak potrafiłam tak przez ok. 3 miesiące jeździć, ale dawało to skutki. Teraz jednak czuję, że nie mam aż tak silnej woli, nie wiem co się z nią stało xD Ale postaram się jakoś, może się uda choć trochę.
I w ogóle to wszyscy chorują, łącznie ze mną. To znaczy, ja mam tylko katar i lekko kaszlę, bo w odpowiednim momencie zaczęłam brać leki. Jednak większość moich znajomych, a nawet rodzina, choruje poważniej. Panuje jakiś okropny wirus, który szybko się rozprzestrzenia. Ale w sumie jesień to okres chorób, tak samo jak zima, czy początek wiosny. Czyli w sumie 3/4 roku, to jak tu być zdrowym. Masakra.
A tak w ogóle to mam o takieeego lenia, przez szkołe. Najchętniej siedziałabym sobie pod kołdrą, w piżamach, z herbatą (koniecznie gorącą!) i jakąś fajną książką, i z moim Księciem + jakaś fajna muzyczka. Taka nadająca klimat. I tak leeenić się cały dzień, mm. Przyjemnie, nie ma co
:)
Apropo muzyki. Zaczęłam sluchać reggae ; O haha. Tak, ja i określony gatunek muzyki,to jest dziwne. Ale jakoś mi się wkręciło i mi sie podoba. Chociaż znając mnie, po jakimś czasie mi się znudzi. A jak nie, to jakiś postęp xD.
A z innej beczki. Niektóre nawyki rozszerzają się już nawet w moim otoczeniu, niestety coraz bardziej. To znaczy, w moim otoczeniu one były zawsze, ale teraz, jest w tym bliższym. Niepokoi mnie to, jednak z drugiej strony - co ja się będę wtrącać, nie moje życie. Ja odpowiadam za siebie, prawda. Każdy ma jakiś tam swój rozum, no niektórzy go nie mają wcale ;]. Ale już jesteśmy w takim wieku, że odróżniamy co jest ok, a co jest mniej ok. I nie potrzeba chyba czyjejś inicjatywy. No. Tyle xD
A i jeszcze. Od jakiegoś czasu chodzi za mną myśl o założeniu fbl'a. Tylko cholera wie w jakim celu. Nie wiem czemu, ale mam ochotę xD. Jednak na razie powstrzymuję się od tego, mam nadzieję, że mi przejdzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz