Nie wiem od czego zacząć, więc zacznę od aktualnych zajęć.
Właśnie pomalowałam sobie paznokcie i muszę uważać, aby ich nie zepsuć. Są już dłuuugie i ciężej sie pisze, ale je lubię :) Poza tym zrobiłam sobie frencha i w moim przypadku (jestem pedantką) jest przy nim dużo roboty. I choć efekt nie jest dla mnie zadowalajacy i chyba nigdy nie będzie, bo nie wychodzi mi to tak jakbym chciała, to jednak szkoda zepsuć mojej pracy.
Poza tym jutro jadę do Słupska! Tak,w końcu! I w nosie mam pogodę, której ma nie być i tak pojadę, i tak. Nie ma co czekać na słońce, które jest przez ten tydzień, a którego ma nie być przez kolejne.. Czeka tam na mnie chrzestna z resztą rodziny. Wyjazd z samego rana, więc trzeba wcześnie wstać. Ale szczerze mówiąc jeszcze nawet się nie spakowałam. Zrobiłam sobie mini listę, której będę przestrzegać, aby nie napchać dodatkowych rzeczy, co w moim wypadku jest prawdopodobne. Niestety, ale mam jakąś fobie pakowania wszystkiego co 'może być mi potrzebne' a zazwyczaj nie jest, lub co 'na zapas, gdyby coś się stało' i też zwykle nic się nie dzieje. I tak, mądra Karolka ciągnie się z ciężką torbą gdziekolwiek pojedzie. A to niby tylko 5 dni. Cezar zmieścił się w plecak i moja mini lista to wg niego wielka lista, przede wszystkim ciuchów i kosmetyków na cały miesiąc. Ale tak, jemu wystarczą spodnie, koszulki i ew. kilka kosmetyków. Ja mam ich zdecydowanie więcej. Różne rodzaje spodni, spodenki czy spódniczka chociaż. Kosmetyki wiadomo - każda baba ma ich wiele. Buty, też nie wezmę jednej pary (w przeciwieństwie do Czarka - jemu wystarczą jego niezawodne adidasy, którymi potrafiłby przechodzić nawet zimę, gdyby nie gadanie mamy,haha). A więc on jedzie z plecakiem (ale co jak co, ma pojemny plecak, zdziwiłam się, że zmieścił tam wszystko) a ja pojadę z torbą i mam nadzieję, że wszystko zmieszczę. Powinnam.
I cieszę się, że Cezar ze mną jedzie. Będę miała z kim porozmawiać podczas tej kilkugodzinnej podróży. Jednak i mnie, i jego przez te dni czekają noce na materacach. Aga mówiła, że jej brat (mój kuzyn) załatwił nam jakieś specjalne, aby było wygodnie, haha. Więc kuzyn miał załatwiania tych materaców, jako że chrzestna z rodziną przyjechała do Polski (ona, mąż i dwójka dzieci), ja z Czarkiem jutro. Czyli 6 materaców, ew. 5, jeśli Aga z mężem śpią razem, haha. A raczej na pewno. Mimo to nie wiem skąd facet tyle wytrzasnął. Dobrze, że to domek jednorodzinny, to chociaż się wszyscy pomieścimy. Ciekawa tylko jestem czy przydzielą mi oddzielny pokój czy będę np. z dziecmi Agnieszki. Bo Czarek to na pewno dostanie osobno, nie będzie z spał w jednym pokoju z ludźmi, których dopiero pozna. To byłoby krepujące. Ja natomiast mogę z kuzynkami czy coś, bo jednak je znam. A nie wiem ile pokoi ma Tomek w domku, więc jestem ciekawa jak to będzie wyglądało. Najważniejsze jednak, że się spotkamy.
Czeka mnie więc pakowanie i w niedlugim czasie muszę to zrobić, bo potem nie będę miala kiedy.
Koniec fascynacji tym, że w końcu do nich pojadę.
Chcę jeszcze wspomnieć, że jestem już zapisana na prawo jazdy! Normalnie się cieszę. We wrześniu skończę 17 lat i 9 miesięcy i od października zaczynam! Najpierw będę miała kursy z teorii przez około 2 tygodnie, a potem od grudnia aż do skończenia przeze mnie 18 lat zacznę jazdę. Potem, od 29 stycznia mogę zdawać egzamin. I muszę sie do tego przyłożyć, bo jednak chciałabym zdać za pierwszym razem. Nie chcę naciągać rodziców na dodatkowe koszty, a siebie na dodatkowy stres. Więc jak dobrze pójdzie już za jakieś pół roku może będę miala prawko!
Muszę kończyć, bo Cezar zaraz tu będzie i wybieramy się do lidla w celu zakupienia czegoś do jedzenia na drogę. A mialam coś napisać. Ok, mniejsza.
Czyli w najblizszych dniach czeka mnie Słupsk, po drodze Wejherowo (zajadę ttam do ciotki) i Gdańsk (m.in galeria bałatycka witaj!). Jak dobrze czasami mieć taką dużą rodzinę.. Chociaż jest gdzie pojechać :)
Pozdrawiam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz