czwartek, 3 czerwca 2010

to feel your touch

2 czerwca 2010 roku pozostanie dniem, który dobrze zapamiętam. Chcę go pamiętać.
To był jeden z najcudowniejszych dni w moim życiu. Spodziewałam się dobrej zabawy, ale nie tego, co się wydarzyło.
Może nie wydarzyło się dużo, co miałoby jakieś ogromne znaczenie. Na pewno jednak ma.
Jeżeli Bóg miał w tym jakiś udział - dziękuję!
Teraz wiem co to prawdziwe szczęście. Wiem co to znaczy 'być w JEGO ramionach". To uczucie było szczęściem. Moje marzenie prawie się spełniło.
Gdybym tylko miała pewność, że to nie jest jedynie moje marzenie.
Jedno jest pewne - nadzieja powróciła z podwojoną siłą. Jednak teraz jestem bardziej pewna, że się uda. Muszę tylko działać.

Proszę, dajcie mi odwagi!

1 komentarz:

  1. nie wierzę.. pisałaś to 3, dzisiaj jest 5, a Ty juz nie wierzysz, przynajmniej z tego co zrozumiałam... a taka piękna optymistyczna notka.

    OdpowiedzUsuń