poniedziałek, 3 maja 2010

thanks

Dzisiaj, a właściwie już wczoraj było fajnie.
Kurcze, dawno nie spędziłam takiego dnia. Cały w sumie z Paulą i Anną. Robienie głupich, ale naprawdę głupich fotek, wymyślanie całkowicie bezsensownych piosenek, śmianie się bez powodu, rozmowy z Wami na temat same wiecie jaki (Dziękuję od razu za to wszystko. Szczególnie za to, że mnie wysłuchujecie. Przecież ja nawijam ciągle o tym samym, nie wiem jak to znosicie. Jestem pełna podziwu.), ratowanie biedronki a potem nadanie jej nazwy Bożena Radioaktywna i wiele wiele innych. To wszystko uwielbiam i tego nic nie może zastąpić. Pomimo tych nieporozumień, które bywają między nami i tak dalej, nadal się trzymamy i świetnie nam idzie. I potrafimy spędzać ze sobą dobrze czas. A co najważniejsze: dobrze się ze sobą czujemy. Kurde, naprawdę nie chciałabym Was zamienić na żadne inne przyjaciółki. Nawet jeżeli czasami mam Was serdecznie dość i tak dalej. Ale wiadomo: złość robi swoje i szybko przechodzi. Na szczęście.
W końcu po burzy zawsze wychodzi słońce.

Po prostu: dziękuję.

1 komentarz:

  1. no właśnie. po burzy zawsze wychodzi słońce. czasami są potrzebne jakieś kłótnie, aby potem mieć co przemyśleć. wczorajszy dzień < 3333

    OdpowiedzUsuń