Nadzieja matką głupich?
No nie wiem. Ja uważam, że warto jednak mieć nadzieję. Okej, czasami bywa złudna. Ale jak potrafi utrzymać przy życiu, przy normalnym funkcjonowaniu to czy można ją olać? W końcu działa wtedy na nas pozytywnie. Oczywiście, gorzej jest, jeżeli potem wychodzi, że jednak się łudziliśmy. Jednak te dni, które przeżyło się mając nadzieję wzmacniają. Ja tak myślę.
I skoro można mieć nadzieję na cokolwiek, powinno się ją zatrzymywać przy sobie. Mnie ona bardzo pociesza. To dzięki niej doszłam do wielu rzeczy, których teraz bym nie miała. Dzięki nadziei, że będzie lepiej, potrafię chodzić z uśmiechniętą twarzą, bawić się, śmiać z głupot. Gdyby nie to, prawdopodobnie byłabym jakąś przygnębioną dziewczyną, której nawet jeśli coś się powiedzie, uzna to za pecha albo przypadek.
Było już kilka razy, że mnie rozczarowała. Rozczarowała. Zmieńmy to słowo na zawiodła. A więc zawiodła mnie kilka razy. Pomimo to, wyciągnęłam z tego jakieś wnioski. Dzięki temu czuję się silniejsza.
Myślę, że wszystko zależy od podejścia. Jeżeli spojrzymy na coś z innej perspektywy, ujrzymy to w innym świetle, być może lepszym.
Trzeba patrzeć na wszystko na każdy możliwy sposób.
Może to będzie jakaś droga do choćby małego sukcesu..
ja uważam, że nadzieja jest głupia. ja mam ją zawsze i co? może raz na 1000 razy okazała się być słuszna... Nie na darmo mawiają, że jest matką głupich, a ja jednak mimo to nie umiem się jej pozbyć...
OdpowiedzUsuń* z cyklu filozoficzne przemyślenia ejmsa*
ja to mam nadzieje, że to się już wszystko niedługo skończy i będę miała luuuzzZ!
OdpowiedzUsuńja to mam nadzieję, że już niedługo będę miała luuzzz! ; ))
OdpowiedzUsuńmam nadzieję, że masz rację. że warto jednak trzymać w sobie nadzieję, choćby była nawet z kosmosu, totalnie bezsensowna i ogóle niech sobie idzie. mam nadzieję, że masz tą rację! pozdrawiam. ;* ;)
OdpowiedzUsuń