Dzisiaj była sobota, prawda? Cały dzień miałam wrażenie, że jest niedziela. Pewnie przez to, że w sumie na mieście był maly ruch, aż dziwne. I słońce świeciło, gdzie zawsze w soboty pada. No,no. Czyżby pogoda robiła postępy? Może w końcu się ocepli, ale tak na dobre?
Zastanawiam się nad sensem tego wszystkiego. Tego wszystkiego co ja robię, co robią ludzie. Każdy do czegoś dąży, chce coś osiągnąć, komuś coś udowodnić. A w sumie prędzej czy później (oczywiście lepiej później) i tak umrze. I po tym wszystkim albo nie zostawi nic, albo zostawi w małej ilości. Powinno się żyć tak, aby został jakiś ślad po nas. A jedyne co zazwyczaj zostaje to jakieś zdjęcia, niepotrzebne już papiery, dokumenty. Czasami pamięć, chociaż też nie zawsze na długo.
Trzeba jakoś działać. Tylko w ten sposób coś osiągnę, coś pod względem moralnym, nie materialnym. Nie chcę zostawić po sobie tylko jakiegoś zdjęcia, które kiedyś i tak wyblaknie albo zostanie rzucone w kąt.
Tak, to jest dobra myśl.
też się czasami nad tym zastanawiam. Niestety na to co ludzie robią nie mamy zbyt wielkiego wpływu..
OdpowiedzUsuńale na to, co robimy my - owszem ;)
OdpowiedzUsuńu, widze, że Cie wzięło na przemyślenia, normalnie nie wierzę, Karolina, mózg matematyzny ma etyczne przemyślenia ; D
OdpowiedzUsuńI gud gud ;*