poniedziałek, 27 czerwca 2011

holidays?

A więc pierwszą klasę LO zakończyłam kilka dni temu, że średnią 5.0 i wzorowym zachowaniem. Co do tego zachowania, to przez nie miałam, w sumie mieliśmy problemy na ostatniej lekcji w tej szkole, w tym roku. Było pewne nieporozumienie, niemiłe zresztą, ale nie ważne - nie wracajmy.
Wakacje rozpoczęłam mini spacerem, z ktorego mam kilka zdjęć i może je wstawie, bo nie mam co z nimi robić, więc można je gdzieś umieszczać. Ale, co do wakacji. Mam tyyyyle planów do realizaji, ale do tego potrzebna jest mi POGODA.

Tymczasem na jutro zapowiadają 19 stopni, wtorek i środa lekko powyżej 20, a od czwartku burze i deszcze. SUPER! Jestem raczej optymistką, ale w tym momencie chyba nie dam rady, bo nie mogę nic zrobić. W każdym razie, pogodo - dziękuję.

Tak, wiem, że powinnam sie cieszyć, że mam wakacje. I się cieszę, odpoczywam i tak dalej. Fajnie znów pospać sobie do 9.00 czy 10.00 (dłużej nie potrafie), nic nie robić itp. Jednak długo nie wysiedze w domu i chcę coś robić. Tylko niech będzie już te chociaż 22 stopnie, ale bez wiatru .

Ale odpoczywamy, jest fajnie mimo tylu sprzeciwieństw i braku możliwości w tym jakże 'rozwiniętym' mieście. W końcu mam czas dla samej siebie, mogę jakoś bardziej o siebie zadbać i poświęcić większą uwagę na ważne sprawy. I posprzątać pokój, bo moja kochana mama marudzi mi już chyba z 2 tygodnie o nim. Przymierzyłam się do tego i posprzątalam kawałek biurka i jutro zamierzam to dokończyć. Jednak zostają mi jeszcze ciuchy - moja zmora. Mam tam totalny bałagan, nie wiem gdzie co jest i standardowo: nie mam co nosić. Im więcej mam ubrań, tym mniej do nałożenia. Zastanawiam się nad ograniczeniem ciuchów do jakichś podstawowych kolorów, do ktorych nie będę miala problemu dobrać ubrań. Chociaż wiem, że i tak to nie wyjdzie. Mam zbyt dużą manię.

Poza tym na wakacje zamiast chudnąć to tyje, bo siedze i wsuwam, zamiast ćwiczyć. I trzeba sie wybrać znowu na basen. Na szczęście znalazłam sposób ograniczenia słodyczy, bo to one są przyczyną mojego ciągłego jedzenia. (Haha,Czarek, dziękuję <3) W każdym razie czekam tylko na ciepło i wyruszam na rower i rolki! Plus mój badminton (cholera, zawsze zapominam jak to sie pisze!), bo nie grałam już dawno, a uwielbiam. Jest tyle argumentow, aby ta pogoda przyszła.. I w końcu wzięłam się za czytanie książki, do której zamierzałam się zabrac już dawno, dawno. Mam ndzieję, że ją skończe w neidlugim czasie, bo mam na oku kilka książek do przeanalizowania. Dziwnie to wszystko napisałam, ale troche już śpie ;D. Wrzucę te fotki. Robione w dzień zakończenia roku.






A w środę, 29 czerwca. Mija rok, odkąd jestem z Czarkiem. To niby tak mało, jednocześnie tak dużo. Najcudowniejszy czas w moim życiu. Dziękuję <3

sobota, 4 czerwca 2011

and

Ale mnie tu nie było dawno ; o

Siedzę sobie ze słuchawką w uchu i słucham Seweryna Krajewskiego. Nie wiedzialam, że ma takie ładne piosenki. Co jak co, ale polecam. Czuję, że teraz będę miała fazę na jego twórczość.
Teksty przebijają wszystko, jak i muzyka.. Brak słów. Mnie sie naprawdę podoba.

A ogólnie mówiąc to u mnie jakoś nie ma zbyt wielkich zmian. Uczę się, poprawiam wszystkie oceny, walczę o czerwony pasek, który może zdobędę, a może nie. Nauka przysłoniła ostatnio mój świat zbyt mocno. Wczoraj jak wyszliśmy z Czarkiem na spacer (chyba z 2 tygodnie nie byliśmy na takim spacerze) podziwialiśmy nasze miasto, bo zdawało nam się, że tyle się zmieniło. A tak naprawdę co tu mogło się zmienić? Haha. W każdym razie ten nalot tylu sprawdzianów naraz źle mi zrobił, a czekają mnie jeszcze 3 w tym tygodniu ( w tym 2 z matmy). Ale na szczęście to już chyba ostatnie. Ale nie ważne, dość o szkole. Za kilka tyogdni wakacje!

Co do wakacji, plany są i to spore. I mam nadzieję, że się zrealizują :) Nie mogę się już doczekać. Ale bliżej niż wakacje, czeka mnie wizyta u Czarka dziadków razem z nim. Szczerze mówiąc pojęcia nie mam jak ja to przeżyje. Znając mnie i moje panikarstwo, to na pewno coś odwale. Ale mimo to chcę jechać, haha. Chociaż chyba wizyty z jego dziadkami bardziej boję się niz z jego rodzicami. Może dlatego, że rodziców znałam wcześniej? Nie wiem. W każdym razie stres jest.

Poza tym to stwierdziłam, że strasznie zaniedbałam się pod względem pisania gdziekolwiek i jakkolwiek. Dodatkowo nie czytam książek (poza tymi szkolnymi) i czuję się jakoś z tym źle. Nawet na polskim zauważyłam, że pisanie jakiejś pracy sprawia mi większy problem, niż zazwyczaj. Bo w sumie nigdy nie miałam problemu - siadałam i pisałam. A to wszystko oznacza, że trzeba wziąć się przede wszystkim za czytanie.

I zaniedbałam moją gitare :( Ta szkoła mi tak to zwaliła, że nie miałam w ogóle czasu. A tak umiałabym pewnie znacznie więcej, podczas gdy jestem na etapie baaardzo początkującym. Liczę, że w wakacje zdążę to nadrobić..

I czuję sie taka szczęśliwa. Mam wszystko i jest naprawdę cudownie. Wciąż nie wiem czym sobie to zasłużyłam, ale dziękuję codziennie za to Bogu. I mimo tych takich trudniejszych chwil, kiedy jest mniej czasu na cokolwiek i zmęczenie dominuje nad wszystkim, życie jest naprawdę piękne. Tym bardziej jak ma się je z kim dzielić. Ma się wspaniałego chłopaka, kochaną przyjaciółkę, cudowną rodzinę i zdrowie. Nic więcej nie potrzeba do szczęścia. Bynajmniej mi.
I dziękuję Wam wszystkim. Z całego serca.

Na tym etapie zakończę. Powoli trzeba kłaść się spać.
http://www.youtube.com/watch?v=esrmmaL1ca8&feature=player_embedded - jedna z wielu. Polecam.

Dobranoc.