Wakacje rozpoczęłam mini spacerem, z ktorego mam kilka zdjęć i może je wstawie, bo nie mam co z nimi robić, więc można je gdzieś umieszczać. Ale, co do wakacji. Mam tyyyyle planów do realizaji, ale do tego potrzebna jest mi POGODA.
Tymczasem na jutro zapowiadają 19 stopni, wtorek i środa lekko powyżej 20, a od czwartku burze i deszcze. SUPER! Jestem raczej optymistką, ale w tym momencie chyba nie dam rady, bo nie mogę nic zrobić. W każdym razie, pogodo - dziękuję.
Tak, wiem, że powinnam sie cieszyć, że mam wakacje. I się cieszę, odpoczywam i tak dalej. Fajnie znów pospać sobie do 9.00 czy 10.00 (dłużej nie potrafie), nic nie robić itp. Jednak długo nie wysiedze w domu i chcę coś robić. Tylko niech będzie już te chociaż 22 stopnie, ale bez wiatru
Ale odpoczywamy, jest fajnie mimo tylu sprzeciwieństw i braku możliwości w tym jakże 'rozwiniętym' mieście. W końcu mam czas dla samej siebie, mogę jakoś bardziej o siebie zadbać i poświęcić większą uwagę na ważne sprawy. I posprzątać pokój, bo moja kochana mama marudzi mi już chyba z 2 tygodnie o nim. Przymierzyłam się do tego i posprzątalam kawałek biurka i jutro zamierzam to dokończyć. Jednak zostają mi jeszcze ciuchy - moja zmora. Mam tam totalny bałagan, nie wiem gdzie co jest i standardowo: nie mam co nosić. Im więcej mam ubrań, tym mniej do nałożenia. Zastanawiam się nad ograniczeniem ciuchów do jakichś podstawowych kolorów, do ktorych nie będę miala problemu dobrać ubrań. Chociaż wiem, że i tak to nie wyjdzie. Mam zbyt dużą manię.
Poza tym na wakacje zamiast chudnąć to tyje, bo siedze i wsuwam, zamiast ćwiczyć. I trzeba sie wybrać znowu na basen. Na szczęście znalazłam sposób ograniczenia słodyczy, bo to one są przyczyną mojego ciągłego jedzenia. (Haha,Czarek, dziękuję <3) W każdym razie czekam tylko na ciepło i wyruszam na rower i rolki! Plus mój badminton (cholera, zawsze zapominam jak to sie pisze!), bo nie grałam już dawno, a uwielbiam. Jest tyle argumentow, aby ta pogoda przyszła.. I w końcu wzięłam się za czytanie książki, do której zamierzałam się zabrac już dawno, dawno. Mam ndzieję, że ją skończe w neidlugim czasie, bo mam na oku kilka książek do przeanalizowania. Dziwnie to wszystko napisałam, ale troche już śpie ;D. Wrzucę te fotki. Robione w dzień zakończenia roku.
A w środę, 29 czerwca. Mija rok, odkąd jestem z Czarkiem. To niby tak mało, jednocześnie tak dużo. Najcudowniejszy czas w moim życiu. Dziękuję <3