He, z takimi ocenami, jakie ostatnio dostaje to ja daleko nie zajdę. Moja średnia conajmniej 4.0 może się schować ; O ( a w gimnazjum miałam 5,4. tak, wiem, wiem, LO a gim to nie to samo). Iii po co się starać i w ogóle, jak i tak wychdzi co wychodzi. Moja nauka = zero. Dopiero teraz rozumiem tych wszystkich, którzy zawsze mówili 'uczyłam się, ale sie nie nauczyłam'. Czy tam w formie męskiej, jak to tam woli ;D.
W każdym razie, ja w LO głupieje. Nie mogę przeżyć mojej 3 z matmy, a miałabym 4, gdybym UMIAŁA liczyć. Bo tylko u mnie 600:4 to 125, a 3+1 to 2 ;D. I tylko ja potrafię sprowadzać do wspólnego mianownika w mnożeniu ułamków. Takie głupie błędy, a tak dużo mogłyby zmienić, gdyby nie zostały popełnione. To się nazywa MĄDROŚĆ. Widzisz Ejms, nawet ja mogę nie umieć matmy ;< haha ;D
Omijając temat szkoły, który teraz jest moim nieodłącznym towarzyszem (na KAŻDYM kroku ;<) jest zdecydowanie lepiej niż było.
Problemy, o których wiem ja i Ktoś, zniknęły. I dlatego wszystko zmieniło się o 180 stopni. Teraz można normalnie funkcjonować! Dziękuję! ;*
Kolejny problem, kontaktów między mną a niektórymi osobami też powolutku zanika. Staram się jak mogę, myślę, że w pewnym stopniu mi się udaje. Mam nadzieję, że z biegiem czasu wszystko naprawię. Jednakże (haha!) jest coraz lepiej i to się liczy. Oby tego nie zepsuć!
No i ja z Cezarym w piątek będziemy mieli 4 miesiące bycia razem. Tak wiem, nie jest to jakaś meega liczba, ale z Nim każdy dzień, godzina, minuta, sekunda jest szczęściem. A więc te 4 miesiące znaczą dla mnie wiele, wiele. Najwięcej. Mm i będzie ich zdecydowanie więcej ;* Ale tak naprawdę nie wiem kiedy to zleciało. Mnie się zdaje, że my się znamy od zawsze ;* Za każdym razem powtarzam, że marzenia się spełniają. Prawda, Czarku? <3 ;D Ale na ten temat chcę poświęcić odrębną notkę (mam nadzieję, że szkoła mi nie zawali moich planów -.-).
No i tym dowiedziałeś się o moich planach (nie Kochany, to nie te, o których mówiłam na gadu xD.) No trudno ;D. Kocham Cię ;*
Poza tym to pogoda nie jest mobilizująca pod żadnym względem. Zimno, ciemno, mokro. Nic, tylko siedzieć w domu i oglądać jakiś fajny film z ciepła herbatą i czekoladą (co do czekolady, to musze ją wyrzucić z głowy, bo zaraz będę wyglądała jak te świnie, które w każdy poniedziałek jadą sobie (chyba na rzeź ;<<) jak idę do szkoły. zawsze spotykam je w tym samym miejscu ;D).
No i tym sposobem odeszły mi wszystkie tematy na pisanie. Jakim sposobem? Moja szanowna, jakże kochana mama zaczęła mi coś marudzić o ładowarce. Że jej szuka i w ogóle. To ja do niej, że ja nią ładuje swój telefon. Mamuśka ze zdziwieniem, że mamy takie same wejścia i że mogłam jej powiedzieć, bo ciągle szuka. A skąd ja mogłam wiedzieć? Czasami ta kobieta ma dziwne pomysły ;D
Więc kończę. Do następnego razu, baj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz