Tak wiem, miałam napisać wczoraj. Jednak tak jak myślałam - byłam zmęczona po szkole, po tygodniowej męczarni, którą jakoś przeżyłam. Ale ja nie o tym chciałam.
29 czerwca 2010 roku. Od tego czasu minęły wczoraj 4 miesiące. A tamtego dnia stałam się najszczęśliwszą osobą na świecie. Tak, może 4 miesiące to nie jest jakoś zbyt długi czas. Jednak dla mnie bardzo wyjątkowy, dużo się działo, pozmieniało.
Wspominając okres przed tym dniem. Nie było za ciekawie. Cągłe wątpliwości "czy on mnie kocha","czy patrzy na mnie", "czy chce ze mną rozmawiać", "czy mnie olewa". Ciągła niepewność i strach. I w sumie też pewność, że nic z tego nie będzie. Czasami zero nadziei, a czasami nagłe zjawienie się jej. Myślałam, że nikt nie może mnie kochać, że mam jakieś urojenia. "Co z tego, że On jest dla mnie ideałem, skoro ja dla niego nie jestem. Przecież to widać. Traktuje mnie jak zwykłą koleżankę, ewentualnie przyjaciółkę. Poza tym na pewno mu się nie podobam. To niemożliwe. A to, że czasami się spojrzy to tylko przypadek. Na pewno patrzał na inną, albo nawet nie zauważył, że ja tam stoję. To, że ja Go kocham, nie znaczy, że On mnie. Na pewno tak nie jest." To były moje myśli, które non stop mi towarzyszyły. Tak Paula, znasz to dobrze, haha. Wytrzymałaś to wszystko, podziwiam. Pamiętam jak za każdym razem, kiedy się uśmiechał ja dostawałam dreszczy. Każdego wieczora czekałam na rozmowę z Nim. Na każdej przerwie w szkole chciałam Go widzieć i zawsze szłam tymi drogami, którymi szedł On. Robiłam wszystko, by być Niego jak najbliżej, by móc jakoś porozmawiać, spojrzeć, cokolwiek. I z ciągłą pewnością, że tylko ja patrze na Niego. Pamiętam też moje załamki. Co jakiś czas mega dół, bo po prostu byłam pewna, że nic z tego nigdy nie będzie. Że kocham Go, a On kiedyś będzie kochał inną. Nie będzie tulił mnie i nigdy mnie nie przytuli. Nigdy nie pocałuje, nigdy nie zaznam tego uczucia. Uczucia miłości, którym Go darzyłam i darzę nadal oczywiście.
Ale wszystko się zmieniło we wtorek. Tamtego dnia, nad rzeką. Leżeliśmy sobie i rozmawialiśmy. Wiedziałam, że chce mi coś powiedzieć. Jednak nie miałam do końca pewności co. W końcu jednak wydusił to z siebie. Słowa, które zapamiętam na zawsze: 'co by było, gdybym Ci powiedział, że się w Tobie zakochałem?'. Na moment mnie zamurowało. Nie wiedziałam czy przypadkiem nie śnię. A kiedy się ocknęłam to powiedziałam: 'Nawet nie wiesz jak długo na to czekałam.". Oby dwoje roztrzęsieni ze szczęścia siedzieliśmy i nie dowierzaliśmy w to co się stało. On nie był pewien i ja nie byłam pewna tego, co do siebie czujemy. Oczywiście do czasu, kiedy wszystko się wyjaśniło. I od tamtej pory właśnie mogę mówić o Nim "mój chłopak, mój mężczyzna".
Od samego początku, kiedy Go poznałam (19 stycznia, tak pamiętam datę), byłam pewna, że to jest ten. Ten, którego kocham i pragnę na całe życie. I jestem tego pewna nadal, nie było chwili, bym się zawahała. Nie zawsze tak jest. W moim, w naszym przypadku jednak tak. Mamy to szczęście, że oboje bardzo się kochamy. Mimo tego, że tak krótko ze sobą jesteśmy. Tak naprawdę kochaliśmy się dłużej, tylko każde z nas to ukrywało. Dusiło niepotrzebnie w sobie i to się tylko pogłębiało, i pogłębiało. Teraz mamy siebie i to się liczy.
Przez ten czas, przez te 4 miesiące jeszcze bardziej doceniłam uczucie miłości. Zawsze je ceniłam, jednak teraz jest ono jeszcze bardziej wyjątkowe. Jedni powiedzą, że to zauroczenie, inni że jakieś młodzieńcze uczucie. Ale i takie potrafią przetrwać lata. I nasza miłość (nie uważam tego ani za zauroczenie, ani za młodzieńcze uczucie) przetrwa wiele lat, do końca naszego życia. Można nam zazdrościć, można mówić, że jesteśmy głupi i nie znamy życia. Każdy ma swoje poglądy. Najważniejsze jest jednak, że się kochamy i uważamy inaczej. Że mamy siebie, że jesteśmy najszczęśliwsi. Nic tego nie może zmienić.
Ale wracając do tego co chciałam napisać. W ciągu tego czasu zdażyło się wiele. Spędziliśmy tyle wspólnych, pięknych chwil. Spełniły się moje marzenia, wszystkie. Gdyby nie On, nie byłabym teraz tak szczęśliwą osobą. Gdyby nie On, nie doceniałabym piękna świata. Nie wiedziałabym, że można wszystko widzieć z innej perspektywy, innymi barwami. Dzięki Niemu życie nabrało barw, sensu. Wspólne spędzanie dni, wieczorów. Piękne zachody słońca, które razem są jeszcze piękniejsze. Każdy pocałunek, dotyk tylko zbliża nas do siebie. Wszystko, dzięki Niemu staje się piękniejsze.
Kochany mój. Uwielbiam być w Twoich ramionach. Czuję się tak bezpiecznie, że wiem, że nic mi nie grozi. Czuję Twoje ciepło, które wnika we mnie. Czuję to, jak mocno mnie kochasz, jak mocno pragniesz. Czuję całego Ciebie. Uwielbiam naszą bliskość. Uwielbiam Twój zapach. Jest tak charakterystyczny i tak piękny. Tylko Twój. Kiedy go czuję, prawie jakbym czuła Ciebie. A gdy mnie całujesz to całkiem odlatuję. Jestem dosłownie w siódmym niebie. Doskonale wiesz jak wielkie jest moje uczucie do Ciebie. Nie potrafię bez Ciebie istnieć, jestem uzależniona od Twojej osoby. Spełniasz moje wszystkie marzenia, sprawiasz, że jestem najszczęśliwsza. Z każdym dniem uczucie to pogłębia się coraz bardziej i bardziej. Dziękuję Ci za wszystko. Za to, że jesteś, za Twoją miłość do mnie. Za to, że zawsze przy mnie jesteś i mnie wspierasz. Dziękuję najmocniej ;*
Kocham Cię Skarbie ;*
sobota, 30 października 2010
poniedziałek, 25 października 2010
to samo co zwykle, czyli nic
He, z takimi ocenami, jakie ostatnio dostaje to ja daleko nie zajdę. Moja średnia conajmniej 4.0 może się schować ; O ( a w gimnazjum miałam 5,4. tak, wiem, wiem, LO a gim to nie to samo). Iii po co się starać i w ogóle, jak i tak wychdzi co wychodzi. Moja nauka = zero. Dopiero teraz rozumiem tych wszystkich, którzy zawsze mówili 'uczyłam się, ale sie nie nauczyłam'. Czy tam w formie męskiej, jak to tam woli ;D.
W każdym razie, ja w LO głupieje. Nie mogę przeżyć mojej 3 z matmy, a miałabym 4, gdybym UMIAŁA liczyć. Bo tylko u mnie 600:4 to 125, a 3+1 to 2 ;D. I tylko ja potrafię sprowadzać do wspólnego mianownika w mnożeniu ułamków. Takie głupie błędy, a tak dużo mogłyby zmienić, gdyby nie zostały popełnione. To się nazywa MĄDROŚĆ. Widzisz Ejms, nawet ja mogę nie umieć matmy ;< haha ;D
Omijając temat szkoły, który teraz jest moim nieodłącznym towarzyszem (na KAŻDYM kroku ;<) jest zdecydowanie lepiej niż było.
Problemy, o których wiem ja i Ktoś, zniknęły. I dlatego wszystko zmieniło się o 180 stopni. Teraz można normalnie funkcjonować! Dziękuję! ;*
Kolejny problem, kontaktów między mną a niektórymi osobami też powolutku zanika. Staram się jak mogę, myślę, że w pewnym stopniu mi się udaje. Mam nadzieję, że z biegiem czasu wszystko naprawię. Jednakże (haha!) jest coraz lepiej i to się liczy. Oby tego nie zepsuć!
No i ja z Cezarym w piątek będziemy mieli 4 miesiące bycia razem. Tak wiem, nie jest to jakaś meega liczba, ale z Nim każdy dzień, godzina, minuta, sekunda jest szczęściem. A więc te 4 miesiące znaczą dla mnie wiele, wiele. Najwięcej. Mm i będzie ich zdecydowanie więcej ;* Ale tak naprawdę nie wiem kiedy to zleciało. Mnie się zdaje, że my się znamy od zawsze ;* Za każdym razem powtarzam, że marzenia się spełniają. Prawda, Czarku? <3 ;D Ale na ten temat chcę poświęcić odrębną notkę (mam nadzieję, że szkoła mi nie zawali moich planów -.-).
No i tym dowiedziałeś się o moich planach (nie Kochany, to nie te, o których mówiłam na gadu xD.) No trudno ;D. Kocham Cię ;*
Poza tym to pogoda nie jest mobilizująca pod żadnym względem. Zimno, ciemno, mokro. Nic, tylko siedzieć w domu i oglądać jakiś fajny film z ciepła herbatą i czekoladą (co do czekolady, to musze ją wyrzucić z głowy, bo zaraz będę wyglądała jak te świnie, które w każdy poniedziałek jadą sobie (chyba na rzeź ;<<) jak idę do szkoły. zawsze spotykam je w tym samym miejscu ;D).
No i tym sposobem odeszły mi wszystkie tematy na pisanie. Jakim sposobem? Moja szanowna, jakże kochana mama zaczęła mi coś marudzić o ładowarce. Że jej szuka i w ogóle. To ja do niej, że ja nią ładuje swój telefon. Mamuśka ze zdziwieniem, że mamy takie same wejścia i że mogłam jej powiedzieć, bo ciągle szuka. A skąd ja mogłam wiedzieć? Czasami ta kobieta ma dziwne pomysły ;D
Więc kończę. Do następnego razu, baj.
W każdym razie, ja w LO głupieje. Nie mogę przeżyć mojej 3 z matmy, a miałabym 4, gdybym UMIAŁA liczyć. Bo tylko u mnie 600:4 to 125, a 3+1 to 2 ;D. I tylko ja potrafię sprowadzać do wspólnego mianownika w mnożeniu ułamków. Takie głupie błędy, a tak dużo mogłyby zmienić, gdyby nie zostały popełnione. To się nazywa MĄDROŚĆ. Widzisz Ejms, nawet ja mogę nie umieć matmy ;< haha ;D
Omijając temat szkoły, który teraz jest moim nieodłącznym towarzyszem (na KAŻDYM kroku ;<) jest zdecydowanie lepiej niż było.
Problemy, o których wiem ja i Ktoś, zniknęły. I dlatego wszystko zmieniło się o 180 stopni. Teraz można normalnie funkcjonować! Dziękuję! ;*
Kolejny problem, kontaktów między mną a niektórymi osobami też powolutku zanika. Staram się jak mogę, myślę, że w pewnym stopniu mi się udaje. Mam nadzieję, że z biegiem czasu wszystko naprawię. Jednakże (haha!) jest coraz lepiej i to się liczy. Oby tego nie zepsuć!
No i ja z Cezarym w piątek będziemy mieli 4 miesiące bycia razem. Tak wiem, nie jest to jakaś meega liczba, ale z Nim każdy dzień, godzina, minuta, sekunda jest szczęściem. A więc te 4 miesiące znaczą dla mnie wiele, wiele. Najwięcej. Mm i będzie ich zdecydowanie więcej ;* Ale tak naprawdę nie wiem kiedy to zleciało. Mnie się zdaje, że my się znamy od zawsze ;* Za każdym razem powtarzam, że marzenia się spełniają. Prawda, Czarku? <3 ;D Ale na ten temat chcę poświęcić odrębną notkę (mam nadzieję, że szkoła mi nie zawali moich planów -.-).
No i tym dowiedziałeś się o moich planach (nie Kochany, to nie te, o których mówiłam na gadu xD.) No trudno ;D. Kocham Cię ;*
Poza tym to pogoda nie jest mobilizująca pod żadnym względem. Zimno, ciemno, mokro. Nic, tylko siedzieć w domu i oglądać jakiś fajny film z ciepła herbatą i czekoladą (co do czekolady, to musze ją wyrzucić z głowy, bo zaraz będę wyglądała jak te świnie, które w każdy poniedziałek jadą sobie (chyba na rzeź ;<<) jak idę do szkoły. zawsze spotykam je w tym samym miejscu ;D).
No i tym sposobem odeszły mi wszystkie tematy na pisanie. Jakim sposobem? Moja szanowna, jakże kochana mama zaczęła mi coś marudzić o ładowarce. Że jej szuka i w ogóle. To ja do niej, że ja nią ładuje swój telefon. Mamuśka ze zdziwieniem, że mamy takie same wejścia i że mogłam jej powiedzieć, bo ciągle szuka. A skąd ja mogłam wiedzieć? Czasami ta kobieta ma dziwne pomysły ;D
Więc kończę. Do następnego razu, baj.
poniedziałek, 18 października 2010
school
Czasuuu brak, braaaak czasuuu! ; O
Zawalony cały tydzień nauki, następny też ;<
I weź człowieku ogarnij.
Zawalony cały tydzień nauki, następny też ;<
I weź człowieku ogarnij.
niedziela, 10 października 2010
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)