piątek, 27 sierpnia 2010

kto wymyślił tytuły postów?

Chciałam trochę chłodu, to mam. Pada deszcz i jest mi zimno. Siedzę w bluzie, grubych skarpetkach i kapciach. Wszystkie okna pozamykane. A ja nadal marznę. Może zaraz mi przejdzie. Jednak zaczynam czuć jesień. Taak, jesień zbliża się wieeelkimi krokami. Matko, jak ja nie lubię jesieni. Jest taka szara i ponura, i ogólnie niefajna. No i oczywiście zaczyna się szkoła, o której mówić nie chcę, bo na samą myśl o niej robi mi się niedobrze. Fakt, że to już końcówka wakacji nie jest przyjemny.
Ale podsumowując wakacje, były bardzo udane. Naprawdę. Zaczęły się cudownie, bo lepiej chyba nie mogły się zacząć. Moje największe marzenie, które wydawało się nierealne, stało się rzeczywistością. Od tamtego czasu jestem najszczęśliwszą osobą na Ziemi, wszechświecie i w ogóle wszędzie. Nawet ta jeseń pomimo, że mnie przygnębia, nie jest taka straszna, jak była rok temu.
Później wypad z dziewczynami na tydzień nad morze. Mimo, że tydzień nad morzem, w 35 stopniowy upał to zdecydowana przesada, było fajnie. Najadłam się chyba za całe wakacje, naśmiałam i naśpiewałam jednocześnie. Co jak co, ale mogłabym to powtórzyć. Tylko jednak krócej, to jest pewne.
A reszta wakacji spędzona w najlepszym towarzystwie. Mój książę dotrzymywał i dotrzymuje mi go na każdym kroku, za co jestem mu niezmiernie wdzięczna. Plus wypady na miasto z Paulą, Anką, Ejmsem czy Olgą. Naprawdę, lubię to bardzo.
Więc ogólnikowo wakacje się udały, wypoczęłam, a to najważniejsze. Chociaż chętnie wypoczywałabym kolejny miesiąc, dlaczego nie.
I już chciałam wspominać o szkole, ale nie. Nie mówimy o szkole.

A tak poza tym to wydzwania do mnie ciągle jakaś kobieta z plusa i mówi, że umowa mi się kończy i trzeba wymienić telefon, przełużyć umowę, sratata. Ale człowieku, weź wymień telefon, jak nie ma nic, co spełniałoby moje oczekiwania. Nie, ja nie mam zbyt wygórowanych oczekiwań. Wystarczy, że telefon będzie NIE dotykowy, i będzie w miarę ładnie wyglądał. Nic mi więcej nie trzeba. Jednak teraz są same dotykowe i chyba jestem zmuszona też przygarnąć do siebie taki, a nie inny. Ta Pani jest jednak bardzo natrętna i nie chce z nią na razie rozmawiać. Więc odrzucam połączenie, a co.
A Pan w plusie, z którym rozmawiałam był ogólnie jakiś dziwny i nieprzyjemny, i miał dziwne okulary. Ja bym takiego pracownika nie trzymała, jeżeli chciałabym mieć jakieś zyski.
Trochę sama robię się wredna, ale taki mój charakter chyba, haha.
W sumie to chętnie bym jeszcze popisała, bo jakoś mi się chce, ale nie mam o czym. Co jak co, ale humanistycznie uzdolniona nie jestem i pisać mądrze nie umiem. Co ja mówie, ja w ogóle nie umiem pisać. Dlatego nigdy w życiu nie poszłabym na studia humanistyczne. Chyba jednak wolałabym siedzieć i rozwiązywać równania z niewiadomą iks i igrek, zostać matematyczką. Ale i tak najbardziej preferuję biologię i chemię, co jak Ema mówi, jest to dla osób, które są mięzy humanem a ścisłymi.
No i miałam kończyć a zaczęłam zupełnie z innej beczki, taki tu chaos się zrobił ; o
Cześć, nie wprowadzam już większego.

niedziela, 15 sierpnia 2010

Eeej, proszę o trochę chłodu! Choć ociupinkę ; o Jest tak gorąco,że przechodzi to wszelkie pojęcie. Okej, fajnie jak jest ciepło, wiadomo. Ale no bez przesady, tak? Jeżeli będzie ciągle ponad 30 stopni, to ja z domu nie wyjdę, idzie się rozpłynąć. Szczerze mówiąc, nawet deszczu mi się przez to zachciało. Co ja mówię. Nie lubię deszczu. Chociaż teraz, w tym momencie mógłby spać. Taki mały. Ale to nierealne, wiem ; <
Poza tym nie wiem co się ze mną dzieje, ale chce mi się iść do szkoły ; o Jednym z powodów jest sama ciekawość. Klasy, w której poprawiła się stytuacja i wydaje się być dość spoko. No i oczywiście nauczycieli, których się obawiam. Może nie nauczycieli, co samej nauki. Na pewno będzie jej dużo. Spodziewam się tego, że do późnej nocy będę siedziała z nosem w książkach, aby mieć w miarę dobre oceny. Trzeba w siebie wierzyć i być dobrej myśli, to chociaż mały krok do sukcesu.
Innym powodem jest to, że będę spędzała więcej czasu z dziewczynami. Co jak co, ale mam wrażenie, że się od siebie oddaliłyśmy. Staram się jak mogę to naprawić, ale nie jest łatwo. Mam nadzieję, że docenią moje wysiłki i że same też się postarają troche, haha ;) Damy radę, przetrwamy wszystko. Nie chcę stracić z nimi kontaktu.
No i nie wiem co jeszcze chcę napisać. Miałam wenę, ale już mi odeszła. Skupiłam się teraz na milionie różnych, naprawdę ważnych rzeczy.
Dlatego też żegnam, kiedyś się odezwę ;D

niedziela, 8 sierpnia 2010

'coś'

Przez cały weekend nie robiłam nic, oprócz jedzenia ; o Jak dobrze, że jutro już mam zamiar wyjść gdzieś, bo inaczej za jakiś czas byłaby ze mnie wieka torba, niemieszcząca się w drzwiach.
Jedzenie to dobry sposób na nudę, naprawdę. Mi pomaga, haha. Wiem, głupie. Ale co ja poradzę. I choć chciałabym się zmotywować bardziej do sportu to mi się zwyczajnie nie chce. Są wakacje i czuję ogromny luz. A jak zacznie się szkoła to pewnie i zacznę ćwiczyć intenstywniej.
Tak, ale sam stres, który mnie zapewne czeka w szkole, spowoduje, że Karolcia schudnie. Na samą myśl rozpoczęcia nowej szkoły z klasą, która zapowiada się naprawdę fatalnie, przechodzą mnie ciarki. Co do tej klasy. Jeszcze się nie znamy, a na forum klasowym, na nk, są już mini kłótnie. Masakra. Jacy niektórzy ludzie są dziwni. Nie rozumiem, dlaczego nie można jakoś optymistyczniej na wszystko spojrzeć i spróbować się zakolegować.
Oczywiście, najlepiej od razu oceniać i nie postarać się o jakąkolwiek, w miarę dobrą komunikację. Nieciekawie to wszystko wygląda, bardzo nieciekawie. Zastanawiam się jak będzie to wyglądało dnia 1 września. Chociaż bardziej 2 września, bo 1 to w sumie tylko plan lekcji i takie tam pierdoły. Pożyjemy, zobaczymy. Już niedługo ;o
Ogólnie to ostatnio zero weny we mnie (chociaż tak naprawdę to ja jej nigdy w sobie nie miałam). Piszę, aby cokolwiek napisać, coś czasami trzeba ;)
Ale na tym zakończę to 'coś', bo nie wiem jak nazwać to wszystko, o czym teraz pisałam.
Chaotyczne coś.