środa, 30 czerwca 2010

you're mine

Jestem żywym przykładem tego, że marzenia się spełniają. Że warto marzyć, warto mieć nadzieję i warto walczyć o to, czego się pragnie.
Szczęście, które występuje po osiągnięciu tego wszystkiego jest nie do opisania.
Tak. Wczoraj świat wzbogacił się o jeszcze jedną parę. Dwa serca w końcu złączyły się w jedno, które bije mocniej i szybciej. Ma po co bić i jest silniejsze.

Nie wiem czy zasłużyłam na to, że mogę być tak szczęśliwa. Ale skoro jednak jestem, będę robić wszystko, aby to było zasłużone miano. Miano bycia JEGO dziewczyną.

Tego wszystkiego nie da opisać się słowami. Miłość. Po prostu miłość.

niedziela, 27 czerwca 2010

We're almost unity

Uznaliśmy, że to był nasz dzień, tak? Cudownie. Mamy coś wspólnego, mamy swój dzień.
Wiesz, zaczynamy mieć coraz więcej wspólnego :).
Powiedziałeś mi tyle rzeczy jednoznacznych. Jendak ja nadal mam wątpliwości, czy czujemy to samo. To znaczy, czy czujesz to co ja. Poczekam. Wytrzymałam tyle czasu, wytrzymam jeszcze trochę, warto.

'Czuję się, jakbyś mnie nie chciał już nigdy wypuścić.'
'Bo tak jest. Czuję teraz, jakbyś należała tylko do mnie.'


Z każdym razem, gdy ściskałeś mnie coraz mocniej, czułam się bardziej Twoja. Najcudowniejsze uczucie, wiesz o tym. Sam nawet tak powiedziałeś.

'Gdy Cię przytulałem mocniej, to była moja odpowiedź na Twoje niektóre pytania i obawy. To wszystko znaczy więcej niż słowa.'


Moje wakacje zaczęły się tak przyjemnie, że nie chciałabym, aby się kończyły. Twoje też, wiem o tym :)

sobota, 19 czerwca 2010

yearning

Aaa! Tęsknię. I to bardzo ; O Nigdy wcześniej nie znałam tego uczucia.
Kurczę, przy Nim uczę się nowych uczuć. Tych fajnych, ale i tych nie fajnych.
Tęsknota jest pomiędzy. Cudownie jest jak znów Go spotkam albo z Nim porozmawiam. Wtedy ona mija i czuję ulgę. Ale powraca wtedy, gdy wiem, że zaraz musimy się rozstać.
Mimo że nie jesteśmy jeszcze razem, ja odczuwam tęsknotę.
Poznaję to uczucie coraz bardziej.
I chyba go nie zniosę. Rozrywa mnie tam w środku.

niedziela, 13 czerwca 2010

I need you

Cholera! Człowieku, Ty sobie nawet nie wyobrażasz, jak jesteś ważny. Jaką ważną rolę odgrywasz w moim życiu! Znaczysz dla mnie tak wiele, że nie potrafię tego opisać. Jesteś kimś wyjątkowym. Jesteś moim szczęściem i tylko Ciebie potrzebuję i chcę. Coraz częściej zaznaję uczucia 'bycia z Tobą'. Za każdym razem podoba mi się to coraz bardziej i chcę coraz więcej. Uwielbiam to uczucie i jednocześnie go nienawidzę. Jednak jestem pewna swoich uczuć. Kocham Cię.

Gdybym mogła Ci to wszystko powiedzieć, z pewnością, że odpowiesz mi tym samym, byłoby zupełnie inaczej. Jednak teraz nie chcę ryzykować naszej znajomości. Boję się, że gdy się o tym dowiesz, po prostu się przestraszysz.

Mam nadzieję, że kiedyś nadejdzie ten dzień, w którym powiem Ci wszystko.

wtorek, 8 czerwca 2010

I will fight

Miałam w sobie spokój. Ale odszedł. Tylko w pewnej kwestii, ale jednak odszedł.
Chcesz mnie zranić? Wszystko zakończyć tak po prostu? Jesteś na dobrej drodze. Pamiętaj tylko, że jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Kiedyś to się odwróci przeciwko Tobie. Zobaczysz.
Bezmyślność i zapatrzenie w siebie. To zasłania oczy.


A tak z innej beczki:
nadal jest fajnie. Teraz wiem to, czego wcześniej nie wiedziałam. A wszystko dzięki jednemu dniu, który tak wiele zmienił. Na lepsze. I myślę, że może być tylko lepiej. OBY!

niedziela, 6 czerwca 2010

wow

Yyym, jest dobrze chyba tak?
Zdaje mi się, że nie było lepiej. Pomimo tego, że nie jest idealnie to jednak jakoś wszystko się powoli układa. Mam w sobie spokój. Chcę, żeby ten spokój pozostał we mnie jak najdłużej.
Okazuje się, że wszystko jest możliwe. I tak jak mówiłam kiedyś: warto mieć nadzieję i trzymać się przy swoim. A przede wszystkim: być odważnym.
No dobra, nie zawsze jestem. Jednak się staram. I tu, gdzie wykazałam się odwagą, są teraz efekty i to na dodatek same pozytywne.
Czyli jednak los potrafi być łaskawy. Trzeba mu tylko czasami troszeczkę pomóc.. ;)

czwartek, 3 czerwca 2010

to feel your touch

2 czerwca 2010 roku pozostanie dniem, który dobrze zapamiętam. Chcę go pamiętać.
To był jeden z najcudowniejszych dni w moim życiu. Spodziewałam się dobrej zabawy, ale nie tego, co się wydarzyło.
Może nie wydarzyło się dużo, co miałoby jakieś ogromne znaczenie. Na pewno jednak ma.
Jeżeli Bóg miał w tym jakiś udział - dziękuję!
Teraz wiem co to prawdziwe szczęście. Wiem co to znaczy 'być w JEGO ramionach". To uczucie było szczęściem. Moje marzenie prawie się spełniło.
Gdybym tylko miała pewność, że to nie jest jedynie moje marzenie.
Jedno jest pewne - nadzieja powróciła z podwojoną siłą. Jednak teraz jestem bardziej pewna, że się uda. Muszę tylko działać.

Proszę, dajcie mi odwagi!